Protesty rozlewają się z przedmieść Paryża
Protesty studenckie rozpoczęły się w połowie września na ubogich przedmieściach Paryża i od tego czasu rozprzestrzeniły się na szkoły publiczne w całym kraju, od dużych miast po mniejsze miejscowości. Tysiące uczniów blokują wejścia do liceów od ponad trzech tygodni. Według artykułu w „The New York Times”, zablokowano niemal połowę francuskich szkół średnich. Uczniowie w wieku od 15 do 18 lat skarżą się na długie dni nauki, przepełnione klasy, częste nieobecności nauczycieli oraz zły stan budynków szkolnych. Ich postulaty obejmują również walkę z globalnym ociepleniem, sprzeciw wobec wzrostu znaczenia skrajnej prawicy oraz obawy o wpływ sztucznej inteligencji na przyszłe miejsca pracy młodych ludzi.
- Protesty rozpoczynają się na ubogich przedmieściach Paryża i rozprzestrzeniają się na szkoły w całej Francji
- Premier Sébastien Lecornu oskarża członków LFI o instrumentalizację ruchu licealistów
- Na sobotę zaplanowano setki nowych demonstracji w całej Francji
Lecornu obwinia LFI o eskalację protestów
Premier Sébastien Lecornu powiedział w środę, 14 października, że członkowie Francji Nieujarzmionej (LFI) wykorzystują ruch licealistów do celów wyborczych. Zarzucił im podsycanie protestów, a następnie pozorowanie potępienia przemocy.
Członkowie Francji Nieujarzmionej (LFI) [Mélenchona] instrumentalizują ruch licealistów dla własnych korzyści wyborczych
Na ulicach słychać hasła „Mélenchon na prezydenta!”, a przepytywani demonstranci powołują się na jego postulaty wprowadzenia podatku majątkowego oraz obniżenia wieku wyborczego do 16 lat. Marine Le Pen, nacjonalistyczna kandydatka antyimigracyjna uważana za faworytkę wyścigu prezydenckiego, chce ograniczyć wkład Francji do budżetu UE w wysokości 11 mld euro.
Na sobotę, 17 października, zaplanowano setki nowych demonstracji w całej Francji. Oczekuje się, że do uczniów dołączą związki zawodowe oraz przedstawiciele ruchu żółtych kamizelek. Jérôme Rodrigues, aktywista gilets jaunes, zaapelował na Instagramie o udział w protestach.
Gniew nie ma partii politycznej. Pusta lodówka nie ma partii politycznej
Problem długu bez szybkiego rozwiązania
Dług publiczny osiągnął rekordowe 4 bln dolarów, a koszt obsługi nowego zadłużenia przewyższa obecnie koszty Włoch i Grecji. Wydatki publiczne wynoszą około 57% PKB, co jest jednym z najwyższych poziomów wśród zamożnych państw, przy czym wyjątkowo dużą część pochłaniają emerytury. Wydatki na edukację to około 100 mld dolarów rocznie, czyli 5,1% PKB, co przewyższa średnią unijną, jednak ponad jedna czwarta tej kwoty trafia na emerytury dla byłych nauczycieli, a nie na potrzeby młodzieży. W ciągu ostatnich pięciu lat Francja miała sześciu premierów, z których każdy obiecywał redukcję długu publicznego. Ekonomistka Anne-Laure Delatte, pracownik naukowy CNRS na Uniwersytecie Paris Dauphine, twierdzi, że Francji nie można porównywać do Grecji z 2012 roku czy Argentyny z 2001 roku, ponieważ kraj ten jest duży i w razie potrzeby może podnieść podatki.
Wątpliwości co do sprawczości nowego prezydenta
Delatte wątpi, by nowy prezydent zdołał zmniejszyć presję na finanse publiczne. Argumentuje, że system Piątej Republiki koncentruje władzę wokół silnego prezydenta, a parlament służy raczej do blokowania jego działań niż do budowania konsensusu. Od czasu przedterminowych wyborów parlament jest głęboko podzielony na trzy przeciwstawne bloki.
Potrzebujemy zmian konstytucyjnych. Nowego systemu. Nowej Republiki
Według analizy BBC, podobne napięcie między kurczącymi się finansami publicznymi, potrzebami wydatków na obronność a żądaniami obywateli dotyczącymi lepszych usług widać w Niemczech, Szwecji i we Włoszech. We Francji dodatkową presję na gospodarkę wywierają cła handlowe prezydenta USA Donalda Trumpa oraz wojna w Zatoce Perskiej.
Historyczne echa
„Süddeutsche Zeitung” przypomina, że zamieszki na przedmieściach w 2005 roku wybuchły po śmierci dwóch chłopców uciekających przed policją i doprowadziły do trzech tygodni poważnych zniszczeń mienia. Ruch żółtych kamizelek, który sprzeciwiał się wzrostowi kosztów życia, demonstrował przez ponad rok od 2018 roku i stał się jednym z najdłużej trwających ruchów protestacyjnych w historii Francji.
